Długi przez hazard mogą przez długi czas pozostawać niewidoczne dla rodziny. Kiedy wychodzą na jaw, pierwszą reakcją jest zwykle próba ratowania finansów. Tymczasem trzeba ustalić nie tylko wysokość zobowiązań, ale również to, czy osoba nadal gra i co ma zatrzymać powstawanie kolejnych strat.
Długi przez hazard potrafią ujawnić się nagle: przy niespłaconej racie, telefonie z banku, kolejnej pożyczce albo odkryciu, że kwota, o której wiedziała rodzina, była tylko częścią problemu. W takiej chwili łatwo skupić się wyłącznie na pieniądzach i szukać sposobu, żeby jak najszybciej zamknąć zobowiązania.
Sama spłata nie zatrzyma jednak hazardu, jeśli nadal działa ten sam mechanizm: ukrywanie strat, zdobywanie kolejnych środków i przekonanie, że następna wygrana pozwoli wszystko naprawić. Dlatego trzeba równolegle uporządkować to, co już się wydarzyło, i odpowiedzieć na ważniejsze pytanie: co ma sprawić, że kolejne długi nie pojawią się za kilka tygodni?
Długi wyszły na jaw. Najpierw trzeba ustalić, z czym naprawdę macie do czynienia
Odkrycie jednego kredytu czy pożyczki nie zawsze oznacza, że rodzina zna już całą sytuację. Mogą istnieć inne zobowiązania, limity na kartach, chwilówki, pieniądze pożyczone od znajomych albo rachunki, które przestały być regulowane, ponieważ dostępne środki były przeznaczane na granie. Zdarza się też, że osoba grająca przez dłuższy czas przesuwa pieniądze pomiędzy różnymi zobowiązaniami i sama zaczyna tracić kontrolę nad rzeczywistą wysokością zadłużenia.
Dlatego pierwszą reakcją nie powinno być gorączkowe szukanie pieniędzy na spłatę wszystkiego, co właśnie wyszło na jaw. Najpierw trzeba możliwie dokładnie ustalić skalę sytuacji. Jeżeli osoba grająca deklaruje, że chce ją naprawić, potrzebna jest uczciwa rozmowa o zobowiązaniach - bez kolejnego „to już naprawdę wszystko”, po którym za kilka dni pojawia się następna pożyczka.
Warto równocześnie oddzielić finanse osoby grającej od pieniędzy całego gospodarstwa domowego. Jeżeli zadłużenie jest duże albo nie wiadomo, kto odpowiada za konkretne zobowiązania, kwestie prawne i finansowe trzeba skonsultować z odpowiednim specjalistą. Terapia nie zastąpi takiej pomocy, ale działa to również w drugą stronę: uporządkowanie kredytów i rat nie usuwa przyczyny, przez którą zobowiązania powstały.
Spłacenie zadłużenia nie oznacza, że hazard się skończył
Kiedy zagrożone są rodzinne oszczędności, mieszkanie albo zwyczajna płynność finansowa, potrzeba szybkiego działania jest naturalna. Rodzice chcą pomóc dorosłemu dziecku, partner próbuje zabezpieczyć domowy budżet, a cała uwaga skupia się na tym, skąd zdobyć pieniądze i które zobowiązanie zapłacić najpierw. W części sytuacji takie działania rzeczywiście są konieczne.
Problem pojawia się wtedy, gdy spłata długu zostaje potraktowana jak rozwiązanie samego hazardu. Jeżeli człowiek nadal chce grać, pozostawia sobie możliwość zdobywania kolejnych pieniędzy albo jest przekonany, że od tej pory będzie już obstawiał „rozsądniej”, pomoc finansowa może jedynie usunąć najbardziej bolesną konsekwencję. Przez jakiś czas robi się spokojniej, ale mechanizm prowadzący do kolejnych strat pozostaje niezmieniony.
Dlatego obok pytania „jak to wszystko spłacić?” powinno pojawić się drugie: co ma sprawić, że za kilka tygodni nie powstaną następne zobowiązania? To właśnie tu zaczyna się różnica pomiędzy porządkowaniem skutków a rzeczywistym zajęciem się problemem.
„Odegram się i wszystko oddam” może pogłębić kryzys
Przy dużych stratach bardzo łatwo wpaść w pułapkę myślenia, że pieniądze trzeba odzyskać dokładnie tam, gdzie zostały stracone. Kolejny zakład ma być już tym ostatnim, większa stawka ma szybciej wyrównać wcześniejsze przegrane, a jedna dobra wygrana ma zamknąć kredyty i pozwolić zacząć od początku.
W ten sposób zadłużenie może paradoksalnie zwiększać presję na dalsze granie. Hazard przestaje być nawet postrzegany jako rozrywka i zaczyna wyglądać jak sposób rozwiązania problemu finansowego stworzonego przez wcześniejsze obstawianie. Im większa strata, tym silniejsza może być potrzeba jej odzyskania, a kolejna przegrana tylko zwiększa kwotę, którą „trzeba” wygrać następnym razem.
Jeżeli właśnie taki sposób myślenia pojawia się w domu, warto przeczytać również, dlaczego hazardzista wierzy, że się odegra. W tym tekście szerzej opisujemy, dlaczego kolejne straty nie zawsze zatrzymują grę, a czasem wręcz nasilają potrzebę następnego zakładu.
Po deklaracji „już nie gram” warto patrzeć przede wszystkim na działania
Po ujawnieniu dużej straty człowiek może naprawdę wierzyć, że już nigdy nie zagra. Wstyd, strach przed utratą związku, konflikt z rodziną czy świadomość wysokości zadłużenia wywołują bardzo silne emocje. Obietnica składana w takim momencie nie musi być kłamstwem, ale sama deklaracja nie oznacza jeszcze trwałej zmiany.
Znacznie więcej mówi zachowanie w kolejnych dniach i tygodniach. Czy osoba jest gotowa ujawnić rzeczywistą sytuację finansową? Czy przestała zaciągać nowe zobowiązania? Czy potrafi rozmawiać o stratach bez ich pomniejszania i szukania kolejnych usprawiedliwień? Czy akceptuje potrzebę zabezpieczenia rodzinnych pieniędzy i jest gotowa zastanowić się nad profesjonalną pomocą?
Warto zwrócić uwagę również na reakcję na rozmowę o leczeniu. Jeżeli odpowiedzią jest wyłącznie „sam sobie poradzę”, „to był pech” albo „najpierw spłacę wszystko, a później się tym zajmę”, trudno oprzeć dalszy plan tylko na zapewnieniach. Przy powtarzającym się problemie ważniejsze od kolejnej obietnicy jest to, czy człowiek zaczyna robić coś inaczej niż wcześniej.
Pomagać bliskiej osobie nie znaczy przejmować wszystkie skutki jej grania
Rodzina często trafia w bardzo trudne położenie. Z jednej strony chce ochronić bliską osobę przed utratą pieniędzy, pracy czy mieszkania, z drugiej coraz wyraźniej widzi, że kolejne akcje ratunkowe nie zatrzymują problemu. Pojawia się sprawdzanie konta, kontrolowanie telefonu, pilnowanie wypłat i nieustanne zastanawianie się, czy nie istnieje jeszcze jakiś dług, o którym nikt nie wie.
Takie zabezpieczenia mogą być potrzebne, zwłaszcza gdy zagrożone są wspólne pieniądze. Rodzina ma prawo oddzielić finanse, ustalić granice i odmówić przekazywania kolejnych środków, które mogą zostać przeznaczone na grę. Nie powinna jednak przez miesiące funkcjonować w systemie, w którym jedna osoba nadal podejmuje ryzyko, a pozostali stale naprawiają jego konsekwencje.
Jeżeli problem dotyczy partnera, dorosłego dziecka albo innej bliskiej osoby, więcej o granicach, rozmowie i reagowaniu na kolejne kryzysy opisaliśmy w poradniku jak postępować z osobą uzależnioną od hazardu.
Najpierw spłata czy terapia? Tych spraw nie trzeba ustawiać jedna po drugiej
Często można usłyszeć: „najpierw wyjdę z długów, a później pomyślę o terapii”. Samo zdanie brzmi logicznie, ale problem zaczyna się wtedy, gdy sposobem na zdobycie pieniędzy ma być dalsza gra albo gdy kolejne zobowiązania powstają szybciej, niż wcześniejsze są spłacane. W takim układzie moment rozpoczęcia leczenia może być odsuwany miesiącami.
Nie trzeba mieć uporządkowanych wszystkich finansów, aby skonsultować problem z terapeutą. Porządkowanie zobowiązań i praca nad uzależnieniem mogą odbywać się równolegle, ponieważ odpowiadają na dwa różne pytania: co zrobić ze skutkami, które już powstały, oraz jak zatrzymać zachowanie, które może produkować następne.
W terapii nie chodzi więc o nauczenie człowieka lepszego zarządzania długiem. Chodzi o pracę nad potrzebą grania, reakcją na stratę, emocjami, sytuacjami uruchamiającymi kolejne zakłady oraz sposobem funkcjonowania bez prób odzyskania pieniędzy poprzez hazard. Informacje o tym, jak wygląda taka pomoc w Ośrodku Koninki, znajdują się na stronie leczenie uzależnienia od hazardu.
Nie trzeba czekać, aż zadłużenie zamieni się w katastrofę
Dla części rodzin dopiero problemy finansowe stają się momentem, w którym wcześniejszych sygnałów nie da się już wyjaśniać pechem, gorszym miesiącem czy przypadkową przegraną. Pojawiają się konkretne liczby, brakuje pieniędzy na zwykłe wydatki, wychodzą na jaw pożyczki albo środki przeznaczone na inne potrzeby okazują się wydane na grę.
Nie oznacza to jednak, że dopiero utrata całego majątku jest wystarczającym powodem do szukania pomocy. Jeżeli hazard doprowadził już do ukrywania wydatków, pożyczania pieniędzy, kolejnych prób odegrania strat albo powtarzających się konfliktów wokół finansów, problem można potraktować poważnie dużo wcześniej.
Szczególnej uwagi wymaga sytuacja, gdy do hazardu dochodzi alkohol lub używanie innych substancji. Ktoś może częściej obstawiać po wypiciu, sięgać po alkohol po przegranej albo podejmować większe ryzyko pod wpływem. Jeżeli jeden sposób rozładowywania napięcia zaczyna zastępować drugi, warto spojrzeć na sytuację szerzej niż tylko przez pryzmat samego grania.
Kiedy rodzinne ustalenia przestają wystarczać?
Jedna trudna rozmowa czasami rzeczywiście prowadzi do zmiany. Jeżeli jednak podobny kryzys pojawia się kolejny raz, warto przestać traktować każdy przypadek jako osobne zdarzenie. Powtarzający się schemat mówi więcej niż pojedyncza deklaracja poprawy.
Sygnałem, że sama rozmowa może już nie wystarczać, jest sytuacja, w której:
pojawiają się kolejne zobowiązania mimo wcześniejszych obietnic,
część wydatków lub strat nadal jest ukrywana,
osoba wraca do gry po próbach jej przerwania,
kolejne zakłady mają służyć odzyskaniu wcześniejszych przegranych,
rodzina ponownie pożycza pieniądze lub reguluje zobowiązania,
po każdym kryzysie pojawia się obietnica, a po pewnym czasie ten sam problem wraca.
W takiej sytuacji dobrze rozdzielić porządkowanie finansowych konsekwencji od pracy nad przyczyną dalszego grania. Jedno jest potrzebne, żeby zabezpieczyć bieżącą sytuację. Drugie po to, żeby za kilka miesięcy rodzina nie znalazła się dokładnie w tym samym miejscu.
Jeżeli kryzysowi finansowemu towarzyszą wypowiedzi o odebraniu sobie życia, groźby zrobienia sobie krzywdy, zachowania zagrażające bezpieczeństwu albo inne objawy poważnego kryzysu psychicznego, potrzebna jest pilna pomoc medyczna. W takiej sytuacji nie należy ograniczać się do planowania późniejszej terapii uzależnienia.
Nie wiesz jeszcze, czy zgodzi się na leczenie? Od tego też można zacząć
Rodzina nie zawsze kontaktuje się z ośrodkiem wtedy, gdy osoba grająca jest już zdecydowana na terapię. Często jest dokładnie odwrotnie: zadłużenie właśnie wyszło na jaw, w domu trwa konflikt, osoba bagatelizuje sytuację, a bliscy nie wiedzą, czy stawiać granice, czekać, pomagać finansowo czy próbować przekonać ją do leczenia.
W takim momencie pierwszym krokiem może być rozmowa z terapeutą i spokojne opisanie sytuacji. Znaczenie ma między innymi to, jak długo trwa granie, jakie przyniosło konsekwencje, czy nadal pojawiają się zakłady, czy osoba przyznaje, że utraciła kontrolę i czy problemowi towarzyszy alkohol lub inne substancje.
Nie trzeba przed pierwszym kontaktem mieć gotowego planu ani wiedzieć, jak będzie wyglądać dalsze leczenie. Jeżeli długi ujawniły, że hazard przestał być pojedynczym problemem finansowym, można skontaktować się z Ośrodkiem Koninki i omówić możliwe dalsze kroki. Informacje o terapii, pobycie i przyjęciu znajdują się na stronie leczenie uzależnienia od hazardu.
Pytania dotyczące długu i hazardu (FAQ)
Czy rodzina powinna spłacać długi hazardzisty?
Nie ma jednej odpowiedzi pasującej do każdej sytuacji. Znaczenie ma rodzaj zobowiązań, sytuacja finansowa rodziny i odpowiedzialność poszczególnych osób. Sama spłata zadłużenia nie powinna jednak być traktowana jako sposób rozwiązania problemu z hazardem.
Czy odebranie dostępu do pieniędzy wystarczy, żeby ktoś przestał grać?
Ograniczenie dostępu do środków może pomóc chronić rodzinny budżet i utrudnić dalsze obstawianie, ale nie usuwa przyczyn powracania do gry. Osoba może nadal odczuwać potrzebę hazardu albo próbować zdobywać pieniądze w inny sposób.
Czy można rozpocząć terapię, jeśli długi nie są jeszcze spłacone?
Nie trzeba odkładać terapii do chwili uregulowania wszystkich zobowiązań. Porządkowanie sytuacji finansowej może odbywać się równolegle z pracą nad problemem hazardu, dzięki czemu zatrzymywana jest nie tylko konsekwencja grania, ale również mechanizm prowadzący do kolejnych strat.
Co zrobić, jeśli osoba chce się odegrać, żeby spłacić zobowiązania?
To szczególnie ryzykowna sytuacja. Próba odzyskania wcześniejszych strat przez następne zakłady może doprowadzić do kolejnych przegranych i zwiększenia zadłużenia. W takim momencie ważniejsze jest zatrzymanie dalszej gry niż szukanie sposobu na odzyskanie pieniędzy poprzez hazard.
Czy problemy finansowe oznaczają już uzależnienie od hazardu?
Same długi nie wystarczają do rozpoznania uzależnienia. Znaczenie ma cały sposób grania: utrata kontroli, powracanie mimo szkód, ukrywanie zachowania, próby odzyskiwania strat czy nieskuteczne próby ograniczenia hazardu. Jeżeli kilka takich elementów występuje równocześnie, warto skonsultować sytuację ze specjalistą.
Katarzyna Najmiec jest instruktorką terapii uzależnień. Ukończyła Studium Terapii Uzależnień w Instytucie Psychologii Zdrowia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego (edycja 2021/2023, 652 godziny szkolenia akredytowanego przez Krajowe Biuro ds. Przeciwdziałania Narkomanii). W swojej pracy towarzyszy osobom zmagającym się z uzależnieniem od alkoholu, narkotyków, leków i hazardu, a także ich bliskim.